• Wpisów:10
  • Średnio co: 129 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 19:55
  • Licznik odwiedzin:3 142 / 1423 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

*Marta - 20 latka.*
dziewczyna pragnąca spełniać marzenia i tańczyć zawodowo. Ma psa rasy owczarek niemiecki. Pies jest jedyną pamiątką po jej babci.Pewnego dnia Marta spotyka miłość swojego życia.



*Sandra - 23 latka.*
Tancerka w Studiu On Beat. Nie lubi Marty i stara się wyeliminować ją ze Studia i nie dopuścić do jej rozwoju w tej dziedzinie.


*Sebastian - 20 latek *
Jest po uszy zakochany w Marcie. Niestety ona nie odwzajemnia jego uczuć. Chłopak o słabych nerwach.


*Adam - 23 latek *
Zakochany w Marcie piosenkarz. Chodzi do Studia tak jak Sandra.
Jest bardzo pewny siebie.



* Agnieszka - 21 latka *
Najlepsza przyjaciółka Marty.Spędzają razem każdą wolną chwilę.
Jest dziennikarką.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwsza część opowiadania jutro w godzinach popołudniowych ; )
Postacie będą dochodziły podczas trwania opowiadania : )
 

 
Tamta część opowiadania była ostatnią z tej serii.Teraz tylko epilog. Tak edytowałam tamten post. Nie miałam już pomysłu na dalszą część.
----------------------------------------------------------------------------------------------

Od mojego zamieszkania w Hiszpanii minęły 4 lata. Jestem właśnie na studiach i prowadzę wspaniałe życie z Marcinem. Tata przeprowadził się do Norwegii. Razem z Marcinem planujemy ślub. Tak oświadczył mi się. Tego dnia nie mogłam w to uwierzyć! Z tego co wiem Ola ma dwójkę dzieci i męża. Wyprowadziła się 2 lata temu do Polski. Oprócz tego nic w moim życiu się nie zmieniło. Planujemy także po moich studiach pojechać do Włoch.

----------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że podobała Wam się ta seria. Następna seria będzie jutro a dzisiaj będzie przedstawienie postaci ;) Wiem ta seria była krótka ale nie miałam już weny : /
Widzę że spodobał Wam się ten blog i nie stracę Was przez to że zakończyłam serię : /
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Siedziałam sama na ławce w parku. Nie śpieszyło mi się. Myślałam. Które życie wybrać? Przecież tam mam miłość życia a tu ojca,pracę,przyjaciółkę.
-Nie wiem co zrobić! - rozpłakałam się. Nagle poczułam że ktoś mnie dotyka.

- Nie płacz.
-Marcin?! Ale skąd wiedziałeś że jestem tutaj?! Tata Ci powiedział?! Ale jak?!
-Nie zadawaj tyle pytań. Nie musisz wybierać. Teraz jestem tutaj z Tobą.
Pocałował mnie. Jego wargi zetknęły się z moimi. To była chwila ... chwila największego szczęścia jakiego można doznać w życiu.
-Marcin gdzie ty będziesz mieszkał? Przecież ...
-Jak to gdzie? Z Tobą. O ile się zgodzisz.
-Miałabym się nie zgodzić? Żartujesz?
-To znaczy tak?
-Tak!!!! - pocałowałam go. Byłam taka szczęśliwa.
Poszliśmy razem do mnie. Wskazałam mu gdzie ma położyć swoje ubrania. Potem musiałam iść do szkoły. Marcin jeszcze dzisiaj do niej nie szedł ponieważ nie miał książek , nic. Chyba cieszył się z tego faktu.W sumie kto by się nie cieszył z tego że zostaje cały dzień w domu , sam?!

Wróciłam do domu. Nikogo tam nie zastałam. Marcina nie było no i żadnej kartki też. Zadzwoniłam na jego komórkę żeby spytać się gdzie jest. Telefon odezwał się z kuchni.
-Taa... zostawił telefon. Przecież to normalne...

Nagle drzwi otworzyły się.
-Marcin? Gdzie byłeś?! Krzyczałam z kuchni.

-Wszystkiego najlepszego!
Marcin wręczył mi bukiet kwiatów.
-Dziękuję kochanie.
-Mam jeszcze zaplanowaną kolację.
-Jeju! Jesteś najlepszy!
Po zjedzonej kolacji siedzieliśmy na kanapie i oglądaliśmy film. Nagle on zaczął mnie całować. Wiadomo do czego doszło. Było wspaniale! Był to najlepszy wieczór mojego życia. I nie tylko wieczór ale i dzień ponieważ nie musiałam już wybierać pomiędzy jednym życiem a drugim. O takim życiu jak te marzyłam.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 

6

Rano odebrałam telefon z biura. Przyjęli mnie. Nie mogłam w to uwierzyć!Skakałam na łóżku i prawie je połamałam. Musiałam pochwalić się o tym tacie. Poszłam do niego. Zadzwoniłam do drzwi.
-Cześć kochanie.
-Tato mam news'a!
-Wejdź.
-Nie mogę bo spieszę się do szkoły. Chciałam tylko powiedzieć że przyjęli mnie do pracy. Piszę do gazety.
-Gratuluję córcia!
-Dzięki tatusiu. - uśmiechnęłam się
-Nie śpieszy Ci się?
-Śpieszy , śpieszy. Pa tato.
-Paaaa.

Pobiegłam do swojego mieszkania po plecak i poszłam na autobus do szkoły.
W szkole dostałam nowe książki do szkoły. Były specjalne bo po angielsku a powinny być po hiszpańsku no ale szkoła była dwu-języczna. Cieszyłam się z nowej szkoły , nowych znajomości i nauczycieli.
Na ostatniej przerwie poznałam naprawdę miłą dziewczynę. Także pochodziła z Polski i była w podobnej sytuacji do mojej , tylko że ona nie miała ojca.
Zaprzyjaźniłyśmy się. Okazało się że jest moją sąsiadką i mieszka razem z mamą i babcią. Umówiłyśmy się dzisiaj na obiad w restauracji na rynku.
Gdy wróciłam do domu odrobiłam lekcje i postanowiłam przygotować się do obiadu. Właśnie przymierzałam sukienkę kiedy usłyszałam że telefon dzwoni. Odebrałam :
- Halo. Tu Kasia.
- Cześć Kaśka. Kiedy wracasz do domu?
-Nie wracam. Tutaj mam nowe lepsze życie.
-Ale Kasiu tutaj masz mnie.
Po tych słowach myślałam że...to było takie słodkie.
-Marcin...
-Kocham Cię Kaśka! Kocham Cię!
Rozłączyłam się. Płakałam ze szczęścia. Kocham go z wzajemnością. Tylko co on teraz zrobi? Przez telefon wydawał się załamany. Boję się teraz o niego.
Ale muszę przestać o tym myśleć i skończyć szykować się do wyjścia bo zaraz przyjdzie po mnie Ola. Tak moja sąsiadka ma na imię Aleksandra.
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Hej kochana! Gotowa?
-Tak. Możemy iść.
Wyszłyśmy. W restauracji zamówiłyśmy sobie po daniu.
Podczas obiadu dostałam SMS'a z biura. Dostałam właśnie e-maila do skrzynki. Wysłali mi kilka opowieści od czytelników a ja mam na nie odpowiedzieć. Nic prostszego! Takie maile będę dostawała 3 razy na tydzień.
Zjadłyśmy obiad i wróciłyśmy do domów. Od razu po powrocie wzięłam się za odpisywanie na pytania. Po skończonej pracy myślałam o Marcinie...
Co on teraz robi? Jak się czuję? Nie wytrzymałam i zadzwoniłam do niego.
-Marcin? Martwię się o Ciebie. Co robisz?
-Wszystko ok. Chciałbym Ci życzyć wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.
-A no tak! Już wtorek ! Przecież jest po północy. Dziękuję.
-Muszę już kończyć kochana.
-Dobranoc.
-Dobranoc Kasiu.
Rozłączyłam się i poszłam spać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

5

Postanowiłam zaczekać aż tata wyjdzie. Siedziałam pod drzwiami do 22:30 aż ktoś przekręcił klucze w zamku.
- Dalej tu siedzisz?
-Nie poddam się tak łatwo.
-Dobra wejdź.
-Dziękuję.
W mieszkaniu panował nie ład jednak wystrój wnętrza był interesujący i to bardzo.
-Siadaj. Zaparzę herbatę i porozmawiamy - wskazał na kanapę i wyszedł do kuchni.


-Jechaliśmy samochodem ze szpitala. Siedziałaś z tyłu a ja z mamą z przodu.
Nagle straciłem panowanie nad autem. Twoja mama schowała cię pod siedzeniem żeby nic Ci się nie stało. Wpadliśmy do rowu. Mama zmarła na miejscu a ja wylądowałem w szpitalu ze stanem bardzo ciężkim. Ty wyszłaś z tego bez szwanku chociaż znaleziono Cię po kilku godzinach od akcji. Byłaś nie przytomna ale i tak udało Ci się przeżyć.
-Czyli mama oddała za mnie życie? Ale po co? Przecież... - rozpłakałam się.
-Nie płacz. Masz w planach powrót do domu czy wolisz zostać tutaj?
- Nie zabrałam wszystkiego z domu i ... nie mam gdzie się podziać.
- Zadzwonię do Twojego domu i powiem żeby wszystko zostało wysłane pocztą. A co do noclegu to dzisiaj będziesz spała u mnie na kanapie a jutro wprowadzisz się do mojego drugiego mieszkania. Będziesz też chodziła do pobliskiej szkoły Pasuję Ci?
-Tttakk. Nie wiem jak będę mogła się odwdzięczyć. Dziękuję.
-Nie dziękuj tak. Przecież jestem Twoim ojcem.


Następnego dnia wprowadziłam się do nowego mieszkania. Nowe lokum było wspaniałe. Chociaż małe to przytulne i wystarczające. Postanowiłam poustawiać rzeczy na półkach i wyjść poszukać pracy. Spacerowałam po rynku kiedy pod nogami zauważyłam ulotkę : " Poszukiwana pracownica! Zajęcia : pisanie do gazety. Dział o miłości i rozterkach czytelników.Kontakt w biurze na rynku."
-To praca dla mnie! Muszę tam iść! Ha to na drugiej stronie ! - Uśmiechnęłam się i pobiegłam w tamtą stronę.


- Dzień dobry. Ja w sprawie pracy.
-Proszę wypełnić formularz i zanieść go do sekretariatu.
-Dobrze. Dziękuję.
Wypełniłam formularz , zaniosłam go i postanowiłam że napiszę o tym post na blogu. Przy okazji sprawdziłam wyświetlenia. Było ich 16 790 i taki wielki szok że prawie zawału dostałam. Ale jak ? Nie to nie możliwe!
Doszłam już do swojego mieszkania. Usiadłam na łóżku i myślałam. Nagle telefon zaczął dzwonić. Odebrałam :
-Halo.
-Cześć Kasiu. Co u Ciebie?
-Kto mówi?
-Jak to kto? Marcin. A no tak nie znasz mnie po imieniu. Marcin - ten chłopak który dał Ci numer na skateparku. Twój numer dostałem od nauczycielki.
-Hej Marcin. U mnie wszystko dobrze.
-Gdzie jesteś? Nikt nie widział Cię nigdzie od piątku.
-Mam parę spraw do załatwienia. Nie wiem kiedy wrócę.Przepraszam ale muszę kończyć.Pa. - rozłączyłam się.

Hmmm.... fajny ten Marcin. Hahahah. Na co ja liczę? Na wielką przyjaźń lub coś jeszcze poważniejszego? Żartuję sobie sama z siebie - śmiałam się.
Przed snem musiałam jeszcze sprawdzić komentarze na blogu.
Ludzie pisali :
"Musisz się tam dostać"
"Jeżeli się nie dostaniesz przysięgam że przyjadę tam i coś im nagadam"
itd.
Czytając te komentarze śmiałam się do ekranu. Było mi miło.
Położyłam się w łóżku i zasnęłam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

4

Poranek, godzina 8: 37
Byłam już w drodze do mieszkania taty.Szłam przez główny rynek w Madrycie. Zaraz obok w kamiennicy mieszkał tata. Weszłam na ostatnie piętro i zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi je wysoki mężczyzna.
-Dzień dobry. W czym mogę pomóc?
-Tata?
-Przepraszam , pomyłka.
-Aaallleee....
-Do widzenia. - i zatrzasnął drzwi.

- Nie to nie możliwe...on musi kłamać.Nie możliwe po prostu nie możliwe..Przecież mama dała mi jego adres. Co ja teraz zrobię? Wiem! Będę tu siedziała aż on nie wyjdzie. Kiedyś musi wyjść! Trudno nie pójdę do szkoły. W sumie to nawet nie chcę wracać do Polski. Tam nie miałam praktycznie nikogo.Tu mogę rozpocząć nowe życie. Ale jestem za młoda. Nie wystarczy mi pieniędzy. Muszę znaleźć pracę. Tylko jako kto będę mogła się zatrudnić? Nie mam doświadczenia...dopiero za 2 lata idę na studia .
Może lepiej będzie jak wrócę ...
Ale nie mogę się poddać! Jeżeli się poddam nigdy nie poznam mojej prawdziwej historii i historii rodziców.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy raz proszę Was o pomoc ^^ Co Kasia ma zrobić? XD
  • awatar Stories of the last tune.: @Leónetta- Cały mój świat: Wiem że krótkie ale nie miałam pomysłu :/ Dzięki za podpowiedź :*
  • awatar Leónetta- Cały mój świat: ZA KRÓTKIE!!! A takto to super :) Kasia postanowiła zostać w Madrycie,iść do pracy i za resztę pieniędzy wynająć małe 1 pokojowe mieszkanie.
  • awatar Stories of the last tune.: @I love books. ♥: Wiem że za krótkie ;) Następne będzie bardzo długie ;) Pomogłaś dzięki :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

3

Była już późna godzina. Ja ciągle spałam. Budzik dzwonił już 3 raz w ciągu godziny. Nie bałam się że spóźnię się do szkoły. Czemu? Dzisiaj do niej nie szłam. Skoro nie szłam do szkoły postanowiłam się ubrać , zjeść śniadanie i posiedzieć trochę z laptopem na łóżku oglądając jakiś dobry film. Wybrałam "Karuzelę". Siedziałam i patrzyłam się w ekran , piłam gorącą czekoladę. Zatrzymałam film i poszłam do łazienki. Gdy wróciłam zastałam wyłączony komputer i rozbity ekran z karteczką na której pisało : " Wyjdź na dwór.Spokojnie nie bój się".
Ciarki przeszły mi po plecach, a jednak wyszłam.
Wiał lekki , zimny wiatr. Wrony latały dookoła. Nagle pojawiła się. Ta dziewczyna. Szła w moją stronę. Nie wiedziałam co robić. Uciekać czy zostać? Bałam się. Skuliłam się pod ścianą i zamknęłam oczy. Dziewczyna dotknęła mnie,położyła rękę na moim kolanie. Poczuła wtedy dziwny chłód.
-Kasiu. To ja. Nie bój się. Jestem tu tylko jeden jedyny raz. Muszę Ci powiedzieć , że Twój ojciec żyje. Jest w Hiszpanii. Kocham Cię misiu.
Żegnaj.
-Nie proszę nie! Mamo nie odchodź!
-Spotkamy się we śnie.

-Czyli to moja mama. -mówiłam sama do siebie.
Wróciłam do pokoju i sprawdziłam jak daleko mam do Hiszpanii.
Okazało się że szybko się tam nie dostanę więc postanowiłam pojechać tam w piątek. Dla sprostowania dzisiaj jest środa. Za dwa dni ruszam. Muszę się spakować i napisać jakąś karteczkę "wujkowi".Musiałam go przecież jakoś poinformować o wyjeździe ponieważ nie jestem pełnoletnia. Ale co ja tam napiszę? Że co?! Że jadę szukać taty? Nie...przecież wtedy to na pewno po powrocie mi się dostanie. Dobra myślenie na potem. Teraz muszę się spakować.
Wzięłam ubrania,pieniądze,komórkę i zdjęcie...zdjęcie.Hmmm w sumie sama nie wiem kto jest na tym zdjęciu.

Był już piątek. Dzień podróży do Hiszpanii. Wzięłam walizkę,założyłam słuchawki i włączyłam muzykę. Na kartce napisałam : "Wracam w poniedziałek. Nie martw się o mnie. Nic mi nie będzie".
Wyszłam z domu.
Na przystanku czekałam dobre 2 godziny ale wolałam być tam wcześniej żeby się na 100% nie spóźnić i żeby wujek nie wstał wcześniej i nie zabronił mi jechać. Bałam się tej podróży,ale wiedziałam że mama jest ze mną w duchu i ona mnie ochroni przed wszelkimi niebezpieczeństwami.
Gdy autobus przyjechał zapłaciłam za bilet i usiadłam na fotelu. Patrzyłam się na przechodniów. Mamy z dziećmi,starsi ludzie... Na pierwszym przystanku po jeździe która trwała 5 godzin stanęliśmy obok jakiejś księgarni i spożywczaka. Poszłam kupić wodę i jakąś książkę bo całą drogę słuchałam muzyki i nie chciałam żeby bateria całkiem się wyczerpała.
Jechałam tak nawet nie wiem ile godzin ale wiem że była już sobota wieczór .
Nareszcie dojechałam na miejsce. To wspaniałe uczucie kiedy wiedziałam że to już ten moment,ta chwila w której poznam ojca. On był w tym samym mieście i kraju co ja. Wiedziałam że to już jutro. Jutro miałam także kolejny autobus. Wynajęłam sobie pokój w drogim hotelu i poszłam spać. Mama we śnie dała mi wskazówki ,a dokładnie miejsce zamieszkania mojego taty więc miałam bardzo ułatwione zadanie. Postanowiłam że zaraz o świcie pójdę tam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

2

Byłam już w szkole. Siedziałam na przerwie i słuchałam muzyki na słuchawkach. Nagle jakiś chłopak potknął się o moje nogi i zaczął przeklinać. Ja nie odzywałam się. Siedziałam.Spojrzałam w swoje lewo. Obok mnie siedziała ta sama dziewczyna , ta sama którą spotkałam w schronisku i na lekcji. Teraz wyglądała nie jak na piętnastolatkę lecz na jakąś trzydziestolatkę , może odrobinkę młodszą kobietę. Wyglądała znajomo.Odezwała się do mnie.
-Cześć kochanie.
Nie mogłam sobie niczego uświadomić,myśli same biegały po głowie jak szalone,nie wiedziałam co mam zrobić więc wstałam i pobiegłam do damskiej łazienki. Stałam przed lustrem i płakałam.
-Czy to mogła być moja mama? Nie to nie możliwe przecież...
Dzwonek na lekcje zadzwonił. Weszłam do klasy rozpakowałam się i siedziałam zamyślona przez całą lekcję i wszystkie lekcje do końca zajęć.
Po szkole miałam autobus , ale nie od razu po szkole lecz 3 godziny po zakończeniu zajęć. Usiadłam więc na rampie w skateparku koło szkoły.Wyjęłam komórkę i sprawdziłam wyświetlenia na blogu. Było ich 7978. Nie mogłam w to uwierzyć. Opisałam więc swoje wczorajsze jak i dzisiejsze przeżycia. Gdy dodałam wpis zadzwonił do mnie numer prywatny.Odebrałam:
-Halo.
-Nie bój się. Nie zrobię Ci krzywdy.
-Kkktttooo mówi? - powiedziałam wystraszona.
-Twoja ....
Tu połączenie się urwało. Naprawdę wystraszyłam się.Ogólnie moje życie było dziwne ale żeby aż tak?! Nawet jeżeli to była moja mama to czemu tylko ona , a nie razem z tatą ? Chyba że tata...on żyje a ona nie. Siedziałam tak na tej rampie i patrzyłam się w niebo. Nagle podszedł do mnie jakiś chłopak.
- Hej. Nic Ci nie jest? Przepraszam że tak przeklinałem...
-Heeej.Nie nic mi nie jest. A co miałoby mi być? A i nic się nie stało...rozumiem.
-To dobrze. Tutaj masz mój numer. Zadzwoń.
Chłopak dał mi karteczkę z 9 cyfrowym numerem. Uśmiechnęłam się. Nigdy wcześniej nie miałam kontaktu z płcią przeciwną , chyba że liczyć mojego "wujka". Wprowadziłam numer do telefonu i pobiegłam na autobus.
W domu rozmyślałam.
-Moje życie nabiera tajemniczego tempa.Jestem ciekawa jak minął moje kolejne urodziny. W końcu to już za tydzień. Nareszcie wymarzona szesnastka... Za rok do liceum.Hmmm dziwne. Przecież ja teraz powinnam być w liceum no nie? No ale mniejsza z tym.
Sprawdziłam jeszcze wyświetlenia na blogu ale żadnego nie przybyło. Czyżby przez noc moje wyświetlenia rosły o kilka tysięcy?
Położyłam się do łóżka i zasnęłam.
Tej nocy nie śniło mi się nic. Na szczęście...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

1

Była 6: 00 . Nie mogłam dłużej spać choć spokojnie miałam jeszcze półtora godziny żeby zdążyć do szkoły. Pościeliłam łóżko,otworzyłam okno, ubrałam się,uczesałam i usiadłam przy laptopie.Zalogowałam się na moje konto Google i weszłam w statystyki mojego bloga. Blog miał jeden post i całe 4578 wyświetleń. O mało nie spadłam z krzesła. Kogoś interesuje moja osoba! Postanowiłam więc napisać post z podziękowaniami i od razu wyjść do szkoły. Spakowałam książki do mojego zniszczonego plecaka który jako jedyna rzecz w tym pokoju nie była markowa z czego się cieszę i wyszłam.
W szkole jak to w szkole - nauka. W sumie nawet lubiłam się uczyć ale jedynie polskiego i muzyki. Inne przedmioty to kompletna katastrofa. Same 2 i 3 a z polskiego i muzyki 4,5 i 6. Właśnie zaczynała się lekcja matematyki.
Pani gadał coś , sama nie wiem co ,a ja myślałam o moich rodzicach. Nagle Pani powiedziała moje nazwisko :
-Katarzyna M.
-Tak słucham.
-Do tablicy!
-Dobrze.
Podeszłam do tablicy wzięłam pisak w rękę i patrzyłam na zadanie. Nie miałam pojęcia jak to obliczyć. Nagle usłyszałam zza pleców czyiś głos.Odwróciłam się. Była to dziewczyna. Wcześniej jej u nas w klasie nie widziałam. Miała otwartą książkę na stronie z rozwiązaniem.
-Dziękuję. - powiedziałam.
Rozwiązałam zadanie i usiadłam w ławce.
Spojrzałam na ławkę w której siedziała ta ta nieznajoma dziewczyna. Teraz nie było tam nikogo. Dziwna sprawa.
Po zakończonych lekcjach postanowiłam wybrać się do schroniska gdzie byłam wolontariuszką , bo przecież skoro nikt nie może mi pomóc to ja pomogę komuś.
Właśnie sprzątałam klatkę kiedy znowu zobaczyłam tą dziewczynę. Przetarłam oczy i nikogo tam nie było.
Po skończonej pracy wróciłam do domu , usiadłam przy biurku , odrobiłam lekcje i poszłam spać. Tej nocy śniła mi się ta dziewczyna. Chciała mi coś powiedzieć , ale nie mogłam nic zrozumieć. Miała wesoły wyraz twarzy,była szczęśliwa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Hej! Jestem Kasia i mam 15 lat.Jestem sama.Moi rodzice...nie wiem co się z nimi stało.Mieszkam u jakiejś dalekiej rodziny od strony taty. Chodzę do prywatnej szkoły dla bogatych ludzi. Rodzice zostawili mi pieniądze na naukę trwającą aż po studia. Nie mam przyjaciół,znajomych.Moją największą pasją jest muzyka,fotografia oraz podróżowanie.Moim największym marzeniem jest poznanie swojej historii i dowiedzenia się gdzie są teraz moi rodzice.Mam nadzieję , że uda mi się spełnić marzenia. A to jestem ja :